Publikacja fotografii na portalu zwierciadło.pl

Koniec roku mija pod znakiem publikacji w różnej maści gazetach. Dziennikach, tygodnikach miesięcznikach w Polsce i za granicą. To fantastyczne, ogromną radość sprawia mi to, że moje zdjęcia podobają się w wydawnictwach. W przyszłym roku pod znakiem smoka będę oczekiwał erupcji pracy fotograficznej i publikacji moich zdjęć kulinarnych, a może też i ślubnych w szerokim świecie.
Tym razem publikacja fotografii kulinarno portretowej
na portalu zwierciadło.pl. Zostało użyte jako nagłówek do artykułu o szerokiej tematyce kulinarnej. Zdjęcie zostało zrobione szefowi kuchni restauracji Porto Praga tej wiosny.
Więcej zdjęć kulinarnych mojego autorstwa znajdziecie na mojej drugiej stronie www.
Fotografia kulinarna w Warsaw Insider dla restauracji Porto Praga.

Witajcie,
Na pewno spotkaliście się z nazwą fish market. Nazwa jest mocno zakorzeniona w historii wielu krajów niezależnie od tego na jaki język będzie tłumaczona. Fish market to nic innego jak targ rybny. Kraje, które mają dostęp do morza dość wcześnie organizowały takie miejsca w przestrzeni publicznej po to aby okolicznym rybakom umożliwić zbyt świeżych ryb dla okolicznych mieszkańców. W Gdańsku jak wiecie jest ulica Targ Rybny, nazwa oczywiście wzięła się od targu rybnego, który został tam ustanowią już w 1343. Nad Motławą spotykali się rybacy i mieszkańcy miasta.
Kilka lat temu miałem przyjemność odwiedzić Oslo. Tam też w porcie w każdą niedzielę można było dostać świeże ryby prosto z kutrów rybackich. były może trochę droższe niż w sklepie ale uwierzcie mi na słowo – smak świeżych krewetek z masła z kolendra jest wspaniały.
Od jakiegoś już czasu mam przyjemność robienia zdjęć dla restauracji Porto Praga i od jakiegoś czasu muszę przyznać, że fotografuję prawie same ryby.
Fotografia kulinarna to ciekawe doświadczenie i mnóstwo zabawy. Prawdziwym wyzwaniem w sensie kreacji było wymyślenie zdjęcia Szefa Kuchni Marcina z Rybami. Jedno mu już zrobiłem i możecie obejrzeć je tutaj:
Tym razem jednak nie było tak łatwo, ale daliśmy radę. Chodziło oto aby pokazać – no właśnie – fish market. Czyli dużo świeżych ryb i człowieka, który jest odpowiedzialny za niebanalny ich smak na talerzach klientów. Zdjęcie zrobiliśmy w ogródku restauracji. Ustawiłem światło, kadr, poprosiłem o potrzymanie drabiny chłopaków z restauracji. Dzięki chłopaki
. Później wszystko poszło błyskawicznie. Dołączały do nas po kolej ryby – wybaczcie – ale nie przypomnę sobie ich nazw, na koniec przyszedł Marcin. Chwila uśmiechu, żartów, błyski flashy i gotowe. dało się nam uzyskać klimat trochę południowy kojarzący się ze strefą śródziemnomorską. To zdjęcie właśnie ukazało się w Warsaw Insider. Ciekaw jestem, czy Wam się podoba.
Z tego co wiem to w każdy czwartek w Porto Praga jest fish market. Warto tam zjeść jak będziecie mieć ochotę nie tylko obejrzeć moje zdjęcie ( co już pewnie zrobiliście) ale zjeść na prawdę dobrą rybę.

